środa, 1 maja 2019

NIEDOPASOWANA, ODWRÓCONA, INNA NIŻ WSZYSTKIE [Hayley Chewins – „Odwrócone”]

Autorka: Hayley Chewins
Tłumacz: Patrycja Zarawska
Tytuł: Odwrócone
Tytuł oryg.: The Turnaway Girls
Gatunek: literatura młodzieżowa, fantastyka
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 272

Opis: Dwunastoletnia Delphernia całe życie spędziła w klasztorze, którego kamienna kopuła, zgodnie z prawem miasta Blajbakan, odgradza odwrócone dziewczęta od morza, nieba, świata… Na zewnątrz Mistrzowie – wyłącznie chłopcy i mężczyźni – grają muzykę. W środku odwrócone w milczeniu, bez słowa, przemieniają tę muzykę w złoto. Matka Dziewięć nazywa to wytwarzaniem migotu.
Delphernia jednak nie umie wytwarzać migotu. I woli śpiewać, zamiast milczeć.
Gdy do klasztoru przybywa Mistrz, który nie zachowuje się jak Mistrz, dziewczyna ma szansę wyrwać się ze swojego więzienia. Na zewnątrz, poza murami klasztoru, morze dyszy jak dzikie zwierzę, niebo spogląda z góry tysiącami gwiazd przypominających oczy, a tajemniczy ogród ma liście ostre jak szpony. Delphernia poznaje księcia mówiącego cytatami z poezji oraz dziewczynę o zadziwiającej odwadze i niezależności. Uwikłana w rozgrywki złowieszczo milczącego Kuratora i nieprzeniknionej królowej, Delphernia pojmuje, że choć uwolniła się z klasztoru, w Blajbakanie nigdy nie będzie wolna.
Blajbakan zaś nie stanie się wolny bez niej.
[opis wydawcy]

Już na początku recenzji muszę wam się do czegoś przyznać: wszystko, co dotyczy śpiewu biorę w ciemno. Podobnie jak główna bohaterka, Delphernia, uwielbiam śpiewać! Problem tkwi w tym, że ja mogę robić to na co dzień, a ona… Cóż, nie bardzo. Dziewczyna nie mieszka we Wrocławiu, w wysokim bloku na czwartym piętrze, z cienkimi ścianami, w które notorycznie uderzają sąsiadki, aby dosadnie przekazać, żeby się uciszyła – Delphernia zamieszkuje klasztor, w którym dziewczynki jej pokroju mają za zadanie w milczeniu przemieniać muzykę Mistrzów w złoto. Mnie sąsiadki nie powstrzymają przed wydzieraniem się na cały blok, ale Delphernie niestety powstrzyma przed tym Matka Dziewięć, która sprawuje pieczę nad klasztorem. Nie dostanę również rózgą po rękach i nikt nie oderwie mi paznokci, tak jak Delpherni, jeżeli dalej będę śpiewać. I pomyśleć, że to wszystko dzieje się dwunastolatce…

NIEDOPASOWANA, ODWRÓCONA, INNA NIŻ WSZYSTKIE, CZYLI JAK BYĆ SOBĄ, KIEDY NA KAŻDYM KROKU CI TEGO ZABRANIAJĄ

Początkowo byłam pewna, że to książka dla dzieci, ponieważ wskazywał na to opis i sama okładka (która swoją drogą jest piękna). Myliłam się. Może poziom fabularny wskazuje na literaturę dla młodszych czytelników, jednak niektóre zdarzenia, a także przeszłość głównej bohaterki, nie są tutaj elementami łatwymi do zrozumienia. Dodatkowo powieść ma dosyć poetycki, dramatyczny wydźwięk, co może się okazać nie do zniesienia dla dzieciaków żądających prostej, nieskomplikowanej ścieżki fabularnej. Ta poetyckość to jak dla mnie największa zaleta tej lektury, ponieważ dosadnie przekazuje emocje, jakie w danym momencie czuje bohaterka. Może fabuła nie zapiera nam dechu w piersiach – wręcz przeciwnie, wszystko jest tu do przewidzenia, bo główne wątki podchodzą pod typowe, sztampowe rozwiązania tego gatunku – ale jednak barwne opisy dużo nam tutaj dają.
Druga, największa jak dla mnie zaleta, to przedstawiony świat. Hayley Chewins miała naprawdę dobry pomysł na zarysowania tła tej powieści. Mamy tutaj kamienny klasztor, który oddziela dziewczynki przemieniające w złoto muzykę od świata zewnętrznego, Mistrzów, którzy cieszą uszy dźwiękami wydobywanymi z instrumentów, dziwaczne stworzenia, takie jak klasztoskrzydlaki (nazwy są tu akurat bardzo dziwne i nieszczególnie do mnie przemawiają w polskiej wersji), legendy o władcach Blajbakanu i różne jego strefy, z których to każda posiada własne przeznaczenie. Co jedynie mam chwilami problem z opisami pod względem technicznym. Czasami trudno było mi wyobrazić sobie coś z ich pomocą. Myślę, że tej książce lepiej by zrobiło, gdyby nieco zwiększono jej objętość, bo w strategicznych momentach fabuła, z braku opisów, dziwnie przyspieszała,  a i wiele kwestii nie zostawało dokładnie wyjaśnionych. To chyba największa wada tej powieści, bo pomijając już piękną dramatyczność i poetyckość, wciąż dało się odczuć tutaj opisowy niedosyt. Mam wrażenie, że to też wina samej historii i tego, jak zaplanowała (bądź nie) ją autorka. Bo o ile świat jest oryginalny, tak sam ciąg zdarzeń ani trochę. Nie dość, że na każdym kroku powielane są schematy i od razu wiemy, kim ostatecznie okaże się Delphernia, albo jakie będzie zakończenie całej powieści, to jeszcze jest bardzo nierówna. Przez to w żaden sposób nie przemówiła do mnie przyjaźń głównej bohaterki z niejaką Linną – ta więź zdecydowanie za szybko się między nimi nawiązała i nie była jak dla mnie wiarygodna. To samo z księciem Bly’em. Jak dla mnie był tylko pionkiem z ubocza, który miał uwolnić dziewczynę, i bardzo mnie to bolało, bo zamysł na jego postać był naprawdę ciekawy (szczególnie to mówienie poezją). Sama fabuła na lekki minus, bo w żaden sposób mnie nie porwała – chyba że chodzi o początkowe sto stron, gdzie kiwałam głową z uznaniem i byłam zachwycona tym, co może się wkrótce wydarzyć.

FEMINIZM W WYDANIU DLA DZIEWCZYNEK?

Podobał mi się ten swoisty, aczkolwiek delikatny feminizm, który skrywał się pomiędzy stronicami książki. O jego istnieniu poświadczyła dedykacja, która miała być motywem przewodnim powieści: Wszystkim dziewczętom, które śpiewają – lub mówią – gdy ktoś każe im milczeć. To było dla mnie po prostu idealne wprowadzenie do historii! Poza tym mamy tutaj podział na mężczyzn, którzy są wysławianymi Mistrzami, ponieważ tworzą muzykę, i ciche dziewczynki zamknięte wśród kamiennych ścian, które milcząco im służą. Wystarczyło, żeby jedna z nich wybiła się ponad tłumy, pragnąc śpiewać, i już rozpętała się prawdziwa burza. To taka cicha walka o to, aby każda z nas mogła robić, co naprawdę kocha, bez względu na to, co powiedzą inni. To wielka wartość tej powieści, bo wydaje mi się, że powstaje takich coraz mniej – prędzej krzyczy się, żeby być sobą, niż robić to, co kochamy, pomimo przeszkód ze strony innych ludzi. Tutaj z czystym sumieniem mogę napisać, że Odwrócone są książką w pełni dla dziewcząt. I dobrze, bo potrzebujemy takich pozycji, które udowodnią nam, że jesteśmy od nikogo gorsze i też możemy robić to, co kochamy.

KIEDY WSZYSTKO KRĘCI SIĘ WOKÓŁ JEDNEJ OSOBY

Delphernia to naprawdę dobrze wykreowana postać nie przez to, jaka jest, ale przez to, jaką ma historię i jak ona na nią oddziałuje, a oddziałuje na pewno silnie. Nie mamy tutaj bohaterki, która po dwunastu latach życia wyszła poza mury klasztoru i zaczęła się zachwycać, skacząc wesoło po mieście, bo w końcu udało jej się wydostać. Nie. Była przerażona światem zewnętrznym. Przed ucieczką myślała, że w tym strategicznym momencie poczuje się wolna, ale jak się okazało, wcale tak nie było. Za każdym razem, kiedy chciała śpiewać, musiała to przemożone uczucie w sobie ukrywać, ponieważ bała się, że zostanie za to niedopasowanie ukarana. Jej lęk przybierał w pewnym momencie paniczny wydźwięk – w głowie ciągle miała słowa Matki Dziewięć, która kazała jej milczeć. Ukazanie tej mrocznej sfery ludzkiej psychiki było naprawdę ciekawym zabiegiem, i za to autorkę doceniam.
Poza samą historią, która mocno oddziaływała na Delphernię, nie widzę w niej nic szczególnie ciekawego. Ot, po prostu przerażona dwunastolatka, która prowadzi ze sobą wewnętrzny konflikt. Ale w jej przypadku aż tak bardzo nam to nie przeszkadza. Gorzej z innymi postaciami, które wydają się nieco… kanciaste. Kompletnie nie czułam tutaj charakteru żadnego z przedstawionych bohaterów. Oni po prostu istnieli i mieli jakieś tam pragnienia. Szkoda, że zostało to po macoszemu potraktowane, bo jednak zarówno Bly, jak i księżniczka Młodzianna mieli duży potencjał.

Podsumowując. Początkowo miałam naprawdę wielki problem przy ocenie tej powieści, ponieważ wiele rzeczy mi się tutaj podobało, jak i nie podobało, przeważyły jednak te pozytywne kwestie, które pozwalają mi na wystawienie jej oceny 6 na 10 – trzeba pamiętać, że na Lubimy czytać ta cyfra określa powieść jako „dobrą”, i taka też ta książka dla mnie była. Dobra, choć bez ekscesów.
Ciekawie i oryginalnie przedstawiony świat, któremu brakowało czasem opisów ku lepszemu zrozumieniu, genialny feministyczny wydźwięk, dobrze zaprezentowany konflikt głównej bohaterki ze samą sobą, a także z najbliższym otoczeniem, ale też z drugiej strony: nierówna i przewidywalna fabuła oraz potraktowane po macoszemu zdarzenia i postacie. Myślę, że mimo wszystko jest to książka warta przeczytania, bo znajduje się w niej nieco magii, która może oczarować niejedno, choćby dorosłe serce.

OCENA:
★★★★★★☆☆☆

16 komentarzy:

  1. Szkoda, że fabuła kuleje, bo wyglądało na ciekawie zapowiadający się świat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śpiew, jedna z ulubionych aktywności artystycznych mojej córki, z przyjemnością podsunę jej ten tytuł pod rozwagę. Generalnie, odniosłam wrażenie, że książka może spodobać się młodym czytelnikom, ma wiele elementów, których oni poszukują, i nawet lekko feministyczne przesłania mogą okazać się dobrym wabikiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może w wolnej chwili dam jej szansę, bo fabuła mnie zaciekawiła :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie czytałam czegoś w tym stylu, może dam tej pozycji szansę. Pozdrawiam
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety już sam opis niezbyt mnie zachęcił do sięgnięcia po tę książkę. Im dalej czytałam Twoją recenzję, tym byłam coraz bardziej przekonana, że to nie jest lektura dla mnie. Nie lubię również książek, których nie można przypisać do jakiegoś wieku. Tak jak wspominałaś, wydawało ci się, że jest to książka dla dzieci. Przewidywalność zdarzeń i niedopracowanie bohaterów wskazuje na właśnie taką historię, jednak z drugiej strony ten język oraz elementy trudne do zrozumienia dla młodszych... Jak dla mnie autorka nie wiedziała do kogo pisze tę książkę i wyszedł jej z tego misz-masz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się okładka, opis już średnio ale i tak przeczytam 😺

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi ta książka od początku się podobała i cieszę się, że ją przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią przeczytam. Jak już łyknęłam "Serię niefortunnych zdarzeń", tak przebrnę już przez wszystko, co jest przypisane dla młodszego czytelnika ;) No i zakochałam się w opisie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba ja oceniłabym ją gorzej... Wolę teraz sięgać po bardzo dobre książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skoro tobie nie przypadła do gustu to mnie też się nie spodoba. Oo i też mieszasz niedaleko mnie 😁 Kinga

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytam fantastyki ale ta książka mnie mocno intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie, okładka jest zachwycająca. Sama treść już trochę mniej, bo jednak schematy nie są tym, co kocham w czytanych powieściach, chyba, że są dobrze ograne, ale to nie wynika z Twojej recenzji. Poważnie się zastanowię nad sięgnięciem po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  13. Okładka fantastyczna, opis też jest zachęcający, ale boję się trochę kreacji bohaterów i myślę, że na razie nie będę zabiegała o zdobycie tej książki, ale tytuł zapisuję na listę rezerwową ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm... Kusi mnie to okładka, ale książka ma chyba zbyt wiele wad, żeby po nią sięgnąć. Mam taką kolejkę tytułów do przeczytania, że średniaki staram się omijać szerokim łukiem. Ponadto nie lubię, gdy przedstawiony świat jest zbyt słabo wytłumaczony, takie wrażenie mam m.in przy serii o Nikicie Jadowskiej. Gubiłam się tam w wykreowanym świecie, więc sądzę, że w tym przypadku może być podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Taka fantastyka, bajanie. Nie moje klimaty ale kto wie

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś nie przemawia do mnie ta recenzja. Książka nie w moich klimatach, więc sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń